Cześć.
Dawno mnie tu nie było.
Chyba byłam szczęśliwa.
Kiedyś pewien mądry człowiek powiedział,
że kiedy człowiek jest szczęśliwy, to nie umie pisać (Świetlicki?).
Mimo to, nie powiedziałabym, że nie jestem teraz szczęśliwa.
Znów przychodzą zmiany. Coś się kończy, coś się zaczyna.
Tym razem, wyjątkowo, w zupełnie innym kontekście.
Żegnam Miasto Królów.
Bardzo tego nie chcę. Płaczę w środku na myśl o tym.
Dziś przyszło to do mnie na pełnej kurwie. To i kilka innych rzeczy.
I ona.
Bardzo się boję, że nie będę umiała tam żyć.
Jeszcze jakieś cztery lata temu, gdyby ktoś dał mi taką ofertę,
nie wahałabym się.
Ale to było cztery lata temu.
A teraz? A teraz nie chcę.
Całe szczęście mam z kim popełniać te zmiany.
Tylko jeszcze nie wiem po co.
A może tak właśnie lepiej? Znów wskoczyć na głęboką wodę.
Już kilka razy wywracałam wszystko do góry nogami i jakoś szło.
Nawet nie jakoś. Ośmielę się powiedzieć, że dobrze szło.
Że te wszystkie zmiany prowadzą mnie do siebie.
Zobaczymy, co będzie tym razem.
Jadą braciszkowie moje. Jadą - czarne kowboje.
środa, 27 czerwca 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)