poniedziałek, 22 listopada 2010

Я вижу тебя
Слышу тебя
Скажи мне свои тайны
И где тебя искать
Если снег начнётся
Снег начнётся

wtorek, 16 listopada 2010

Nie ma.

Otwieram okno - wietrzę pokój i swoją głowę.
Sprawdzam za drzwiami, pod łóżkiem, w szafie.
Nie ma.
Nie ma.

Ale jakiś sweter, jakiś drobiazg, jakiś zapach...
Na fejsbuku jesteś zaręczony - śmieję się z tego w głos.



Mimo to każdego ranka wdzierasz się we mnie z siłą huraganu,
brutalnie rozwierasz powieki, łapiesz za włosy na karku,
potrząsasz, budzisz.

Nie ma.
Nie ma.

poniedziałek, 15 listopada 2010

żerań

Kałuża.
Głęboka, powyżej kostki.
Wchodzę w nią.
Woda nie mętnieje, jest czysta jak szkło.
Pływają w niej jedynie liście-ryby, wciąż żółte jesienią.
Wokół mnie cmentarzysko żerania. Szarość puchnie tu błotem i dymem z vattenfall.
Zapach żerania, to zapach moczu i rdzy tramwajowej - taka specyfika.

I w tym wszystkim, w tym moczu i w tym dymie, w błocie, w murach, w tej bezwzględnej szarości to jedyne, czyste jak adriatyk, nieskazitelne małe jezioro.
Stojąc w tej wodnej niewinności jestem deptana, popychana, szturchana przez panów z wąsem i saszetką z prawie-skóry.
A może to ich zapach mnie szturcha i depcze? - tanie papierosy, tygodniowy pot, czosnek, przetrawiony alkohol.
Nienawidzę.

sobota, 6 listopada 2010

"(...) ludzie wkręcają mnie we wszystko, w jakieś konszachty, w ruchanie między sobą i spowiedzi przed bogiem. kurwa, może dlatego, że myślałem kiedyś żeby zostać księdzem, teraz mnie bóg próbuje wkurwić"