poniedziałek, 30 stycznia 2017
niedziela, 29 stycznia 2017
Miały być góry i błękitne niebo, a leżę zagrzebana
w pościeli.
Jeszcze wcześnie. Jeszcze można coś zrobić.
Szumi mi w głowie wczorajsze piwo, opada ciężko
na powieki
- nie chcę go już.
Skończyłam dziennik.
86 dni.
Tłusto zapisane strony.
Turkusowy atrament nadaje lekkości słowom.
Nie było lekko.
Wciąż czuję niepokój. Drżę w środku na myśl, że coś znów i znów.
Zaskakujesz mnie. A śniło mi się, że Cię znam.
To nieprawda.
Jestem rozczarowana.
w pościeli.
Jeszcze wcześnie. Jeszcze można coś zrobić.
Szumi mi w głowie wczorajsze piwo, opada ciężko
na powieki
- nie chcę go już.
Skończyłam dziennik.
86 dni.
Tłusto zapisane strony.
Turkusowy atrament nadaje lekkości słowom.
Nie było lekko.
Wciąż czuję niepokój. Drżę w środku na myśl, że coś znów i znów.
Zaskakujesz mnie. A śniło mi się, że Cię znam.
To nieprawda.
Jestem rozczarowana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)