piątek, 21 maja 2010

i po raz kolejny:
chodzę, ciągnąc za sobą chujowiznę moich myśli.


beznadziejność i rozkład.
dzięki bogu, jest jeszcze wódka w lodówce.
znów uciekam, spierdalam czym prędzej
do marzeń, do wspomnień.
do świata w moim zasranym łbie.
poddaję mu się w zupełności
i dryfuję w bezmiar
i już mnie nie ma

wybaczysz?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz