środa, 8 czerwca 2011
otwieram oczy i próbuję, opierając się na wszystkich łapach, wstać. jest dość ciężko, dość upalnie. w upale trudno jest rozmawiać o czymkolwiek. zwłaszcza o miłości. świecą w ciemnościach nasze blade uśmiechy, a oczy spływają razem z potem po policzkach, nabrzmiałych od trzymanej w ustach wody. podejrzewam, że czas najwyższy wybuchnąć. tylko jak to zrobić nie kalecząc siebie wzajemnie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pisz, pisz, pisz, pisz...
OdpowiedzUsuń