wtorek, 29 listopada 2011

z.




















Lato też już było i jesień też już była. Zima nadciąga. Wchodzi we mnie brudnym śniegiem, którego nie ma jeszcze na ulicach tego miasta. Ale będzie. Zawsze jest. Nawołujemy do siebie przez ten szalejący wiatr, który połamał gałęzie drzewom prowadzącym mnie do przystanku. A Ciebie na nim już nie ma od wczoraj.
Ale niedługo będziesz, Ty u mnie a ja u Ciebie.

Głowa moja ma wielkość metra sześciennego. Pulsuje w środku. Rozpieprza krawędzie. Potrzebuję kompresu z kilku wolnych dni, dobrego jedzenia, książek. Ciebie też niech tam nie zabraknie, bo uśmierzenie bólu będzie pozorne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz