niedziela, 29 stycznia 2017

Miały być góry i błękitne niebo, a leżę zagrzebana 
w pościeli. 
Jeszcze wcześnie. Jeszcze można coś zrobić.
Szumi mi w głowie wczorajsze piwo, opada ciężko 
na powieki
- nie chcę go już.
Skończyłam dziennik. 
86 dni. 
Tłusto zapisane strony.
Turkusowy atrament nadaje lekkości słowom. 
Nie było lekko. 
Wciąż czuję niepokój. Drżę w środku na myśl, że coś znów i znów.
Zaskakujesz mnie. A śniło mi się, że Cię znam. 
To nieprawda.
Jestem rozczarowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz