Słowa tak nieporadnie wyrażają. Farby zaciek na ścianie przeszkadza mi myśleć, a nade wszystkim unosi się znajomy smród infantylności. Więc biorę i walczę za ramiona łapię utarte schematy, wykręcam im ręce by powiedziały mi coś na pokreślonej kartce. A pytaniem jest: jak poradzić sobie z bólem, co konserwuje we własnych myślach jak formalina. Jedno, co wiem, lub mi się wydaje, to że nic nie trzeba nie da się tu żyć tak doskonale.
A przegrani? Przegrani dzień za dniem czekają przecież na nadzieję.
Słowa tak nieporadnie wyrażają.
OdpowiedzUsuńFarby zaciek na ścianie przeszkadza mi myśleć,
a nade wszystkim unosi się znajomy smród infantylności.
Więc biorę i walczę
za ramiona łapię utarte schematy,
wykręcam im ręce
by powiedziały mi coś na pokreślonej kartce.
A pytaniem jest: jak poradzić sobie z bólem,
co konserwuje we własnych myślach jak formalina.
Jedno, co wiem, lub mi się wydaje,
to że nic nie trzeba
nie da się tu żyć tak doskonale.
A przegrani?
Przegrani dzień za dniem
czekają przecież na nadzieję.