wtorek, 16 listopada 2010

Nie ma.

Otwieram okno - wietrzę pokój i swoją głowę.
Sprawdzam za drzwiami, pod łóżkiem, w szafie.
Nie ma.
Nie ma.

Ale jakiś sweter, jakiś drobiazg, jakiś zapach...
Na fejsbuku jesteś zaręczony - śmieję się z tego w głos.



Mimo to każdego ranka wdzierasz się we mnie z siłą huraganu,
brutalnie rozwierasz powieki, łapiesz za włosy na karku,
potrząsasz, budzisz.

Nie ma.
Nie ma.

1 komentarz: