
Niezasłane łóżka
Ostatnimi dniami tłucze mi się to po głowie.
Łóżko jest dla mnie symbolem stabilizacji.
W tym momencie nawet nie śpię na własnym
łóżku. Stoi sobie dumnie, paradoksalnie zasłane.
A na nim kilka książek, kilka poduszek, złożona
w kostkę świeżo wyprana pościel. Jedynym
żywym elementem uczestniczącym w
majestatycznym niebycie mojego łóżka
są kocury, które - czy tego chcę, czy nie -
w taki upał wyglądają jak martwe.
Martwe.
Martwe koty, nieczytane martwe książki,
nie pachnąca moją skórą martwa pościel
i ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz