niedziela, 25 lipca 2010

Ostatnimi czasy autobusy stanowią alternatywę dla mojego domu. Dużo czasu w nich spędzam; czytam, jem, czasami śpię, innym razem całuję czyjeś dłonie. Jest dopiero piętnasta, a ja zdążyłam już przesiedzieć w autobusie prawie pięć godzin. Warszawski potwór komunikacji miejskiej pożera mnie każdego dnia.



Cholerne nowotwory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz