Deszcz. Znów pada deszcz. Wolę deszcz niż śnieg. Ja w ogóle lubię deszcz. Lubię. Wolę. Dobrze się czuję, gdy jest wilgotno. Lubię wtedy siedzieć nad rzeką i palić papierosy, których dym leniwie porusza się w gęstym, ciężkim powietrzu. Wcześniej, kiedy nie miałam jeszcze telefonu z odtwarzaczem mpczy, nosiłam ze sobą dyktafon i kilka taśm. Na ogół były to składanki z ulubionymi kawałkami. Fajne rzeczy. Mam gdzieś karton z tymi kasetami. Ale jeszcze ich nie odpalam. Poczekam, popatrzę. Później będą lepiej smakować.
* * *
"Ujrzał przelatującego nad głową demona, którego tak łatwo wziąć jest za anioła, owego szatana o mieniących się skrzydłach, który sieje rubiny, ciska swe złote strzały na frontony pałaców, barwi purpurą kobiety, odziewa niedorzecznym blaskiem trony, tak proste w swych początkach; usłyszał boga owej hałaśliwej próżności, którego brzęk zdaje się nam symbolem potęgi."
Balzac, Ojciec Goriot
wtorek, 27 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz